* - odnośniki odbiegające od tematu lub zwykłe moje zwrócenie się do was.
(Perspektywa Baekhyuna) Pierwszy dzień szkoły. Nowa szkoła, znajomi może nawet jakieś miłości? To się zobaczy. Jestem już w 1 liceum to nie taki zwykły czas. To czas przykładania się do nauki i pierwszych poważnych zakochań. Chociaż miłość to nie moja bajka ,ale mam nadzieję ,że spotkam kogoś kto mi się spodoba...
Już wstałem. Na zegarku 5:30 ,a na autobus na 7:00. Kiedy zlazłem z łózka ruszyłem w stronę lodówki. Zrobiłem sobie płatki bo ,przecież co innego mógłbym jeść? Po zjedzeniu śniadania miałem już dość ,ale wstałem od stołu i poszedłem do łazienki. Wyszykowany i ubrany spoglądnąłem na zegarek. - 6:30.. - powiedział do siebie. - Skoro zostało mi trochę czasu przeglądnę facebooka - dodał. Po chwili na wyświetlaczu telefonu zobaczyłem godzinę 6:55 - CHOLERA NIE WYROBIĘ SIĘ! - krzyknął po czym wybiegł z domu.
Dobiegłem na przystanek ledwo przed autobusem ,ale wsiadłem. Jadąc autobusem było tyle ponurych uliczek, ludzi, twarzy... smutno było mi na to patrzeć ,ale już widziałem moją szkołę więc od razu zrobiło mi się lepiej.
Wysiadłem z autobusu. - Jaki wielki budynek! - pomyślałem. Skierowałem się do szkoły. Piękne klasy, nowe ławki, tablice.. czego chcieć więcej? Zaraz zaczną się lekcje. Co mam pierwsze? Geografia... dam radę. Patrzyłem na uczniów wchodzących do klasy... - Mam piękne koleżanki - pomyślałem śmiejąc się. Nagle.. wszedł on...jego czarne włosy przejęły mój umysł ,a oczy doprowadziły do zapomnienia o wszystkim...on był strasznie przystojny..czy taki człowiek naprawdę istnieje? Siedzi ławkę obok kiedy zobaczyłem ,że siada prawie koło mnie... *chodzi o to że Baekhyun siedzi nie od ściany tylko od następnego rzędu a Chanyeol w środkowym rzędzie po stronie Baekhyuna* ogarnęło mnie przerażenie, radość, szczęście i wiele innych emocji. Czyli wszystko w jednym. Zaraz.. czy to możliwe? ZAKOCHAŁEM SIĘ W CHŁOPAKU? Jestem nienormalny? Czy to jakiś żart? Serce co ty mi robisz? Nienawidzę siebie...
Już po lekcjach. Teraz mamy wolne pół godziny. Pójdę na hol główny i zacznę odrabiać zadania..
Dobiegłem na przystanek ledwo przed autobusem ,ale wsiadłem. Jadąc autobusem było tyle ponurych uliczek, ludzi, twarzy... smutno było mi na to patrzeć ,ale już widziałem moją szkołę więc od razu zrobiło mi się lepiej.
Wysiadłem z autobusu. - Jaki wielki budynek! - pomyślałem. Skierowałem się do szkoły. Piękne klasy, nowe ławki, tablice.. czego chcieć więcej? Zaraz zaczną się lekcje. Co mam pierwsze? Geografia... dam radę. Patrzyłem na uczniów wchodzących do klasy... - Mam piękne koleżanki - pomyślałem śmiejąc się. Nagle.. wszedł on...jego czarne włosy przejęły mój umysł ,a oczy doprowadziły do zapomnienia o wszystkim...on był strasznie przystojny..czy taki człowiek naprawdę istnieje? Siedzi ławkę obok kiedy zobaczyłem ,że siada prawie koło mnie... *chodzi o to że Baekhyun siedzi nie od ściany tylko od następnego rzędu a Chanyeol w środkowym rzędzie po stronie Baekhyuna* ogarnęło mnie przerażenie, radość, szczęście i wiele innych emocji. Czyli wszystko w jednym. Zaraz.. czy to możliwe? ZAKOCHAŁEM SIĘ W CHŁOPAKU? Jestem nienormalny? Czy to jakiś żart? Serce co ty mi robisz? Nienawidzę siebie...
Już po lekcjach. Teraz mamy wolne pół godziny. Pójdę na hol główny i zacznę odrabiać zadania..
(Perspektywa Chanyeola) Jakim cudem ja przeżyłem na tych lekcjach?! On cały czas siedział koło mnie... Jego oczy,włosy, ciało... te zarysowania mięśni przez koszulkę.. ah... CHANYEOL OGARNIJ SIĘ! - pomyślałem. - Może zaproszę go na spacer spotkanie jak tacy przyjaciele? Poznamy się i w ogóle... - powiedziałem po cichu. W tym momencie właśnie go zobaczyłem.. siedział i robił zadania.. DOBRA PODCHODZĘ!
- Hej, Baekhyun miałbyś ochotę wybrać się na spacer? Tak żeby lepiej się poznać? - Powiedziałem.
Boże wszystko zjebałem! Jego mina nie wygląda zbyt dobrze... CO JA ZROBIŁEM?!
- J-jasne... to kiedy mielibyśmy się spotkać? - odpowiedział.
Zgodził się? CZY ON NAPRAWDĘ SIĘ ZGODZIŁ? Chanyeol odpowiedz coś!
- Napiszę do ciebie na Line dobra? - odpowiedziałem.
- Okej czekam na wiadomość - odpowiedział z uśmiechem.
(Perspektywa Baekhyuna) CZY ON MNIE WŁAŚNIE ZAPROSIŁ NA SPOTKANIE? Czy to się stało naprawdę? Wchodzę na line! - pomyślał.
- Hej, Baekhyun miałbyś ochotę wybrać się na spacer? Tak żeby lepiej się poznać? - Powiedziałem.
Boże wszystko zjebałem! Jego mina nie wygląda zbyt dobrze... CO JA ZROBIŁEM?!
- J-jasne... to kiedy mielibyśmy się spotkać? - odpowiedział.
Zgodził się? CZY ON NAPRAWDĘ SIĘ ZGODZIŁ? Chanyeol odpowiedz coś!
- Napiszę do ciebie na Line dobra? - odpowiedziałem.
- Okej czekam na wiadomość - odpowiedział z uśmiechem.
(Perspektywa Baekhyuna) CZY ON MNIE WŁAŚNIE ZAPROSIŁ NA SPOTKANIE? Czy to się stało naprawdę? Wchodzę na line! - pomyślał.
*screen z ich rozmowy*
(Perspektywa Baekhyuna) Dziś jest TEN DZIEŃ. Do spotkania jeszcze 9 godzin... wytrzymam? Zobaczymy. Zaraz idę na matematykę... nie będę skupiony cały dzień...
Już jest po lekcjach ,na zegarku 15:00 do spotkania jeszcze godzina... JADĘ DO DOMU!
*Przepraszam za te przesunięcia czasowe* Jestem już na miejscu. Widzę jak idzie... Jego włosy, oczy, ubrania.. cudo! Podszedł do mnie..
- Cześć! Przepraszam ,że czekałeś... - Powiedział Chanyeol.
- Spokojnie nie czekałem długo. - Odparłem z uśmiechem.
- To co idziemy? - Powiedział.
- Jasne. - Odpowiedziałem.
*W drodze do pobliskiego jeziora*
- Nie boisz się kiedy zobaczą Cię z chłopakiem na spacerze? - Zapytałem.
- A, co mnie obchodzą inni ludzie? Teraz jesteśmy razem tylko ty się teraz liczysz. - Odparł bez zainteresowania.
Czy on może czuć to samo co ja? - Zapytałem samego siebie w myślach.
Gdy dotarliśmy nad jezioro był już zachód słońca...woda była bardzo ciepła.
- Może wejdziemy popływać? - Zapytał Chanyeol.
- Jasne. - Odpowiedziałem z małym zachwytem.
Chanyeol ściągnął koszulkę.. jego abs był tak zarysowany ,że sam wstydziłem się ściągnąć swoją koszulkę...
- To co wchodzimy? - Zapytał.
- Skoro już jesteśmy bez koszulek to chyba tak! - Odpowiedziałem z radością
(Perspektywa Chanyeola) Wow jego abs jest taki wyraźny... czuję ,że zakochuję się w nim coraz szybciej...
- Chodź zanurkujmy! - Krzyknąłem będąc jakieś 5 metrów od niego.
W tym momencie świat zwolnił. Podczas nurkowania *nurkowali na przeciwko siebie* przypadkiem złapałem go za ręce... Wynurzyliśmy się z wody ze złączonymi rękoma... Patrzyliśmy się na siebie przez 2 minuty. Nie mogłem się powstrzymać... Pocałowałem go. Przyciągnąłem do siebie i pocałowałem. Pocałunek był głęboki...czas stanął w miejscu...tylko ja, on, jezioro i nasz złączone usta. Nic więcej nie potrzebowałem w tej chwili.
Przestałem go całować. Musiałem to zrobić... pewnie teraz ucieknie i mnie znienawidzi...
- Baekhyun...ja...
- Nic się nie stało. - odpowiedział urywając moje zdanie.
Wyszliśmy z jeziora ubierając swoje koszuli. Postanowiłem odprowadzić Baekhyuna.
Jesteśmy juz przed jego domem... nie wierzę ,że to zrobiłem...już nigdy się do mnie nie odezwie.
- Baekhyun przepraszam.. - Powiedziałem.
- Naprawdę nic się nie stało.. może wejdziesz do środka? - Zapytał
- Po czymś takim zapraszasz mnie do siebie? - odpowiedziałem ze zdziwieniem.
- Tak. - powiedział krótko i stanowczo.
Wszedłem do jego domu. Duże przestronne mieszkanie z salonem jednym pokojem, kuchnią i łazienką.
- Chciałbyś się czegoś napić? - zapytał.
Już jest po lekcjach ,na zegarku 15:00 do spotkania jeszcze godzina... JADĘ DO DOMU!
*Przepraszam za te przesunięcia czasowe* Jestem już na miejscu. Widzę jak idzie... Jego włosy, oczy, ubrania.. cudo! Podszedł do mnie..
- Cześć! Przepraszam ,że czekałeś... - Powiedział Chanyeol.
- Spokojnie nie czekałem długo. - Odparłem z uśmiechem.
- To co idziemy? - Powiedział.
- Jasne. - Odpowiedziałem.
*W drodze do pobliskiego jeziora*
- Nie boisz się kiedy zobaczą Cię z chłopakiem na spacerze? - Zapytałem.
- A, co mnie obchodzą inni ludzie? Teraz jesteśmy razem tylko ty się teraz liczysz. - Odparł bez zainteresowania.
Czy on może czuć to samo co ja? - Zapytałem samego siebie w myślach.
Gdy dotarliśmy nad jezioro był już zachód słońca...woda była bardzo ciepła.
- Może wejdziemy popływać? - Zapytał Chanyeol.
- Jasne. - Odpowiedziałem z małym zachwytem.
Chanyeol ściągnął koszulkę.. jego abs był tak zarysowany ,że sam wstydziłem się ściągnąć swoją koszulkę...
- To co wchodzimy? - Zapytał.
- Skoro już jesteśmy bez koszulek to chyba tak! - Odpowiedziałem z radością
(Perspektywa Chanyeola) Wow jego abs jest taki wyraźny... czuję ,że zakochuję się w nim coraz szybciej...
- Chodź zanurkujmy! - Krzyknąłem będąc jakieś 5 metrów od niego.
W tym momencie świat zwolnił. Podczas nurkowania *nurkowali na przeciwko siebie* przypadkiem złapałem go za ręce... Wynurzyliśmy się z wody ze złączonymi rękoma... Patrzyliśmy się na siebie przez 2 minuty. Nie mogłem się powstrzymać... Pocałowałem go. Przyciągnąłem do siebie i pocałowałem. Pocałunek był głęboki...czas stanął w miejscu...tylko ja, on, jezioro i nasz złączone usta. Nic więcej nie potrzebowałem w tej chwili.
Przestałem go całować. Musiałem to zrobić... pewnie teraz ucieknie i mnie znienawidzi...
- Baekhyun...ja...
- Nic się nie stało. - odpowiedział urywając moje zdanie.
Wyszliśmy z jeziora ubierając swoje koszuli. Postanowiłem odprowadzić Baekhyuna.
Jesteśmy juz przed jego domem... nie wierzę ,że to zrobiłem...już nigdy się do mnie nie odezwie.
- Baekhyun przepraszam.. - Powiedziałem.
- Naprawdę nic się nie stało.. może wejdziesz do środka? - Zapytał
- Po czymś takim zapraszasz mnie do siebie? - odpowiedziałem ze zdziwieniem.
- Tak. - powiedział krótko i stanowczo.
Wszedłem do jego domu. Duże przestronne mieszkanie z salonem jednym pokojem, kuchnią i łazienką.
- Chciałbyś się czegoś napić? - zapytał.
- Jeżeli to nie kłopot. - Odpowiedziałem.
- Woda na herbatkę już się grzeje.
Czy on powiedział ,,herbatkę" ?
(Perspektywa Baekhyuna) Skoro woda się grzeje to pójdę do niego i pogadam z nim. Ten moment był chyba jednym z najgorszych momentów. Potknąłem się o dywan i upadłem na Chanyeola ,a ten zaś położył się na łóżku pod mną.
Nie mogłem się oprzeć...tylko on i ja nikt więcej... stało się. Zacząłem rozpinać mu koszule.
- Przepraszam... - wyszeptałem mu do ucha.
- Nie szkodzi. - odpowiedział parskając śmiechem.
Chanyeol był już bez koszuli i zaczął ściągać moją koszulkę. Nasze abs'y stykały się ze sobą bez żadnych szpar.
Przesunąłem się na bok i zacząłem jeździć bo jego brzuchu palcem wskazującym.
- Powinniśmy to zrobić? - zapytałem szeptem.
- Jestem w takim stanie ,że pragnę tylko tego. - odpowiedział z podnieceniem.
Hah - parsknąłem z uśmiechem.
- Kocham Cię Baekhyun... - Szepnął mi do ucha.
- Ja Ciebie też Chanyeol... - Powiedziałem z podnieconym głosem.
- Zaczynamy? - powiedział Jungkook.
- Pewnie. - odpowiedziałem.
Więc się zaczęło. Jednym delikatnym ruchem wskoczyłem na niego i położyłem mu się na brzuchu nasz twarze... tak blisko...to była najlepsza noc w moim życiu. Najpierw zacząłem delikatnie muskać wargami jego cudna szyję widać ,że już się podniecił.. za śmiałem się. Jungkook chyba już nie wytrzymał presji i wziął w ręce moją twarz i zaczął mnie całować.. To było takie niespodziewane ,ale mimo zaskoczenia nie przestałem.
- Chanyeol... już mi trochę nie wygodnie...
- Co? Dlaczego? - odpowiedział zdziwiony.
- No wiesz...
- Ah no tak... przepraszam... - powiedział zażenowanie.
Niestety już do tego doszło. Stanął mu. Nie mogliśmy dalej kontynuować pocalunków. Musiało przejść do czegoś więcej.
- Baekhyun? Ja to zrobię. - powiedział.
- Jak chcesz drogą wolna. - odpowiedziałem.
Jednym płynnym ruchem zamieniliśmy swoje miejsca. Teraz to ja byłem podniecony.
- Baekhyun napewno tego chcesz? - zapytał głosem jak by był już na granicy.
- Pewnie. I tak już nic nas nie powstrzyma.
Kompletnie zapomniałem o wodze która gotowała się specjalnie na herbate. Teraz już nie chodzi o wodę. Tylko o coś więcej. Miłość po między nami rośnie.
- Baekhyun zaczynam...
Nie odpowiedziałem nic nie chciałem żeby się rozmyślił. W pewnym sensie mi też sprawiało to przyjemność.
Jungkook był już w transie. Ja już nie mogłem się dłużej powstrzymywać zacząłem stękać. To było silniejsze od mnie. Przez moje stęki słyszałem jak Jungkook parska śmiechem.
- Zamknij się idioto... możemy się zamienić jak to takie śmieszne.. - ledwo co wypowiedziałem słowa ,ponieważ on dalej to robił.
- Nie mam nic przeciwko. - odpowiedział zasapany.
Kolejny raz płynnym ruchem zamieniliśmy się miejscami.
Jungkook już za pierwszym ruchem zaczą jęczeć nie stękać ,a jęczeć.
Zacząłem się śmiać.
- Siedź cicho idioto... rób to dalej... - jego słowa były ledwo dosłyszane przez jęki.
Minęło już sporo czasu... znowu zaczęliśmy się całować. Ta noc była długa... jego pocałunki głębokie... mógłbym tak cały czas...
- Chanyeol... kocham Cię... jesteś najważniejszą osobą na świecie... - szeptałem mu przerywając pocałunki i chyba się zorientował ,że przestałem go całować ponieważ przyciągał moją twarz do jego ust.
- Ja Ciebie też kocham... jesteś całym światem... - odpowiedział podniecony.
Pocałunki trwały jeszcze chwilę ,ale zauważyłem ze Chanyeol był już śpiący. Zszedłem z niego gładkim ruchem i patrząc na niego z boku jeździłem palcem po jego absie. W pewnym momencie sam zasnąłem.
Rano obudziliśmy się w tym samym momencie.
- Chanyeol...
- Ja Ciebie też. - przerwał mi zaspanym głosem.
To już niestety (lub stety) koniec. Mam nadzieję ,że się wam podobało. To było moje pierwsze yaoi więc nie spodziewajcie się dużo. Dziękuję za przeczytanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz