W moim życiu zmieniło się dużo. Ja, Park Chanyeol właśnie skończyłem liceum. Dostałem się do SKY (Uniwersytet Seulski) i już jutro zaczynam swój rok. Te wakacje minęły dość spokojnie. Nie nudziło mi się aczkolwiek nie było za wesoło. Jako iż mieszkam sam nie robiło mi to różnicy czy jestem sam czy jestem na imprezie ze znajomymi. Przy jednym i drugim czuję się samotnie. Kiedy wyjadę na uniwersytet ktoś będzie musiał ze mną przebywać codziennie. Już mu współczuję.
Wybiła 6:00 w Seulu muszę być na 8:10. Jak ja to zrobię? Nie mam pojęcia. Jak zwykle zlazłem z łóżka bardzo przygnębiony. Moje motto to ,,Wstać, przeżyć, iść spać'' więc dzień zaczynam z miną ,,za jakie grzechy się obudziłem''.
Byłem już gotowy o 7:10. Jestem w szoku ,że zdążyłem. To teraz do autobusu... - Ten dzień zapowiada się ciekawie. - pomyślałem i wyszedłem z domu. Ponieważ jest jesień na ulicy nie jest jeszcze za jasno ,więc można powiedzieć ,że pojechałem do szkoły po ciemku.
Właśnie dojechałem na miejsce. - Ale wielka szkoła - powiedziałem sam do siebie. Jedyne co teraz zrobić to udać się do sali rozpoczęcia.
Kiedy wszedłem wszyscy biegali jak poparzeni do innych ludzi. - Pewnie znajomi - pomyślałem. Ale wielki tłum zebrał się w jednym z rogów sali. - Kto to? - pomyślałem idąc w stronę zgromadzenia. Zobaczyłem tam dobrze zbudowanego faceta w garniturze ,a wokół niego dziewczyny.
Był piękny. Tego nie można inaczej nazwać. Idealny. Nic więcej. Poczułem kłucia w brzuchu na jego widok. - Co się ze mną ,kurwa dzieje?! Nie. To nie będzie tak. Będę się zakochiwał w kim chcę.
Po całej ceremonii rozpoczynającej rok szkolny wszyscy mieli skierować się do swoich pokoi. Dostałem kluczyk z numerem 370. - Świetnie, na samej górze. - Powiedziałem do siebie. Kiedy otworzyłem drzwi mało nie zszedłem na zawał. Mam się cieszyć czy raczej płakać ze strachu? Mogłem się spodziewać ,że tak będzie. Chłopak który był w tłumie jest ze mną w pokoju. No ja kurwa jebnę zaraz.- Cześć! Od dziś będziemy dzielić pokój! - Powiedział bardzo zadowolony Koreańczyk.
- Cześć. - opowiedziałem obojętnie. - Zajmuję łóżko przy ścianie. - dodałem.
- Jasne, i tak chciałem spać koło okna. - odpowiedział optymistycznie.
- Już się tak nie ciesz. - powiedziałem srogo.
Położyłem się na swoim łóżku rozmyślając. - Czy ja w ogóle wiem czego chcę? Nie wierzę ,że się w nim zakochuję...nie to nie może być prawda! Podobają mi się dziewczyny! - Myślałem sam do siebie.
- W ogóle jak ty masz na imię? - Zapytałem blondyna który rozpakowywał swoje rzeczy.
- Baekhyun, Byun Baekhyun. - Odpowiedział odwracając się do mnie.- A ty? - Dodał.
- Chanyeol, Park Chanyeol. - odpowiedziałem patrząc się w sufit.
Jego głos... czy ja mam ciarki?
- Wychodzę. Idę na imprezę rozpoczęcia roku. - Powiedziałem oschle.
- Ja zostanę. I tak nie chciałem tam iść.
Trzasnąłem drzwiami bez odpowiedzi. - Muszę poszukać jakiejś dziewczyny... muszę zakochać się w dziewczynie! - pomyślałem. Nie wiedząc co robię poszedłem na imprezę. Fakt o tym iż zakochałem się w chłopaku tak mnie przejął ,że w pośpiechu chciałem zagadać do dziewczyny która zagasiła by moją miłość do Baekhyuna.
Zagadywałem do różnych dziewczyn. Każda odmówiła nawet tańca... nienawidzę życia.... - Pomyślałem.
- Poproszę ,,Zawrót głowy'' - Krzyknąłem do barmana który od razu przyjął moje zamówienie,- Już się robi - odpowiedział.
Kiedy to wypiłem poczułem się jak by wszystkie moje problemy, złe emocje odeszły.
- Mogę prosić jeszcze 2 takie szklanki? - Odpowiedziałem ledwo przytomny po 3 szklankach ,,Zawrotu głowy''
- Jest pan tego pewny? - Zapytał lekko zaniepokojony barman
- Skoro składam zamówienie to jestem pewny nie ?! - Odpowiedziałem zdenerwowany.
Ludzie już rozchodzili się do pokoi ,a ja kończyłem ostatni ,,Zawrót głowy'' barmana już nie było, ludzi też nie, zostałem sam. Nagle zaczęło mi się robić nie dobrze, nie kontaktowałem ze światem.. powietrze było gęste ,a ja chyba spadałem... ostatnie co usłyszałem to - Chanyeol nie! - ten głos był bardzo przyjemny...i... dość znany?
Chyba się budzę... co się ze mną dzieje..? - Obudziłeś się? - zapytał zaniepokojony Baekhyun. - Tak. - odpowiedziałem bardzo wyraźnie. Czułem ,że jeszcze nie wszystko przeszło. Nadal jestem pijany.
- Baekhyun muszę Ci coś powiedzieć! - powiedziałem bardzo radośnie wstając z łóżka.
- Nie wstawaj! - Krzyknął.
Nie posłuchałem go, Wstałem i to był błąd. Chwiałem się i przewracałem wszystko dookoła.
- Słuchaj Sehuś nie powtórzę tego drugi raz. Kocham Cię. Podobasz mi się już od rozpoczęcia roku. SŁYSZYSZ?! KOCHAM CIĘ IDIOTO.
- Czyli jednak odwzajemniasz moje uczucia? - powiedział zaskoczony.- Ty też mnie lubiisz? - odpowiedziałem ,,pijacko zdziwiony''
- Tak. Od tego momentu kiedy pojawiłeś się w tłumie.
Byłem pijany nie wiedziałem co się dzieje. Właśnie się na niego rzuciłem. On spadł na łóżko. Pod presją nie wytrzymałem.
- Chanyeol... - powiedział. - Co ty robisz? - dodał.
- Nie widzisz? - powiedziałem bardzo zadowolony. Przepraszam Baekhyun, muszę. - dodałem.I tak oto Baekki został bez koszuli.
- Chanyeol przestań... co ty robisz..? Przestań... nie mo... - nie zdążył dokończyć ,ponieważ Chan zaczął go całować. Baekhyun się poddał. Uczucie go przejęło. Był w transie. Nie mógł sprzeciwić się Chanyeolowi. To było zbyt piękne uczucie. W tym momencie ktoś poddał się na dobre zaczął robić to samo. Teraz obydwoje byli w transie, obydwoje odwzajemniali uczucie które rosło z każdym pocałunkiem, muśniętą wargą, czy każdym dotykiem ich umięśnionego ciała. Nie mogli przestać. Razem jeździli palcami po swoich umięśnionych brzuchach obściskując się jak by to nie miało końca. Czas się dłużył...w pewnym momencie pijany Chanyeol zasnął obok Baekhyuna przytulony do niego.
Już ranek. Dokładniej 12:30. Budzik Chanyeola zaczął dzwonić.
- Ym... - powiedział zaspany. - B-BAEKHYUN?! CO TY TU ROBISZ DO CHOLERY JASNEJ?! - Krzyknął w uszy Baekhyuna który spadł z łóżka.
- Jak to co...? Ty nic nie pamiętasz prawda? - zapytał zawiedziony Baekhyun.
- Jak miałbym pamiętać?! Byłem tak pijany...ale chyba nie..
- Tak. Wyznałeś mi miłość ,a potem się na mnie rzuciłeś. - powiedział.
- Nie! Tak nie mogło być! - wykrzyczałem.
Ubrałem koszulkę i wyszedłem z domu.
- Gdzie idziesz...? - zapytał zawiedziony.
- Idę się przejść. Przemyśleć to. Nie szukaj mnie jasne?! - Wykrzyczał.
Trzasnąłem drzwiami i wyszedłem.
To nie może być prawdą... co ja zrobiłem... powinienem mieć dziewczynę ,nie chłopaka! To jest nienormalne... dlaczego zawsze zakochuję się w ludziach w których nie powinienem się zakochać? I dlaczego to musi być akurat chłopak... ale miłości się nie wybiera... ja go kocham. Chcę być z nim... powinienem? Przecież to jest takie... dziwne...
I tak rozmyślał co ze sobą zrobić. Wrócił do pokoju i zastał tam Baekhyuna który siedział w koncie z głową w kolanach. Kiedy drzwi się otworzyły momentalnie podniósł głowę.
- Chciałem właśnie iść Cię szukać..już 22.. - powiedział cicho.
- Myślałem o tym wszystkim i... skoro... już no ten... to chciałbym to pamiętać. - powiedział zawstydzony.
- Mówisz ,że chcesz... - zapytał urywając.
- Tak. - odpowiedział nie dając mu dokończyć.
Baekhyun nawet nie wstał ,a Chanyeol rzucił się na niego i przeciągnął go na łóżko siadając na nim zaczął rozpinać mu koszulę.
- Czy to było konieczne? - Zapytał ironicznie Baekhyun.
- Siedź cicho. Musiałem ,ok? - odpowiedział.
Zanim się obejrzeli byli już bez koszul. Chanyeol zaczął go obściskiwać i chwytać w ,,nieodpowiednie'' miejsca. Baekhyun któremu oczywiście to nie przeszkadzało tylko wzdychał z podniecenia. W końcu nadeszła kolej na Chanyeol który wzdychał za każdym dotknięciem ustami jego szyi. Sehun chcąc go uciszyć zaczął go całować.
- Tym razem tego nie zapomnę... - powiedział Chanyeol.
- Ja też... - odpowiedział.
