sobota, 28 listopada 2015

,,Akademicka miłość''






                                             W moim życiu zmieniło się dużo. Ja, Park Chanyeol właśnie skończyłem liceum. Dostałem się do SKY (Uniwersytet Seulski) i już jutro zaczynam swój rok. Te wakacje minęły dość spokojnie. Nie nudziło mi się aczkolwiek nie było za wesoło. Jako iż mieszkam sam nie robiło mi to różnicy czy jestem sam czy jestem na imprezie ze znajomymi. Przy jednym i drugim czuję się samotnie. Kiedy wyjadę na uniwersytet ktoś będzie musiał ze mną przebywać codziennie. Już mu współczuję.
                                              Wybiła 6:00 w Seulu muszę być na 8:10. Jak ja to zrobię? Nie mam pojęcia. Jak zwykle zlazłem z łóżka bardzo przygnębiony. Moje motto to ,,Wstać, przeżyć, iść spać'' więc dzień zaczynam z miną ,,za jakie grzechy się obudziłem''.
                                               Byłem już gotowy o 7:10. Jestem w szoku ,że zdążyłem. To teraz do autobusu... - Ten dzień zapowiada się ciekawie. - pomyślałem i wyszedłem z domu. Ponieważ jest jesień na ulicy nie jest jeszcze za jasno ,więc można powiedzieć ,że pojechałem do szkoły po ciemku.
Właśnie dojechałem na miejsce. - Ale wielka szkoła - powiedziałem sam do siebie. Jedyne co teraz zrobić to udać się do sali rozpoczęcia.
                                                 Kiedy wszedłem wszyscy biegali jak poparzeni do innych ludzi. - Pewnie znajomi - pomyślałem. Ale wielki tłum zebrał się w jednym z rogów sali. - Kto to? - pomyślałem idąc w stronę zgromadzenia. Zobaczyłem tam dobrze zbudowanego faceta w garniturze ,a wokół niego dziewczyny.
Był piękny. Tego nie można inaczej nazwać. Idealny. Nic więcej. Poczułem kłucia w brzuchu na jego widok. - Co się ze mną ,kurwa dzieje?! Nie. To nie będzie tak. Będę się zakochiwał w kim chcę.
                                                 Po całej ceremonii rozpoczynającej rok szkolny wszyscy mieli skierować się do swoich pokoi. Dostałem kluczyk z numerem 370. - Świetnie, na samej górze. - Powiedziałem do siebie. Kiedy otworzyłem drzwi mało nie zszedłem na zawał. Mam się cieszyć czy raczej płakać ze strachu? Mogłem się spodziewać ,że tak będzie. Chłopak który był w tłumie jest ze mną w pokoju. No ja kurwa jebnę zaraz.
- Cześć! Od dziś będziemy dzielić pokój! - Powiedział bardzo zadowolony Koreańczyk.
- Cześć. - opowiedziałem obojętnie. - Zajmuję łóżko przy ścianie. - dodałem.
- Jasne, i tak chciałem spać koło okna. - odpowiedział optymistycznie.
- Już się tak nie ciesz. - powiedziałem srogo.
 Położyłem się na swoim łóżku rozmyślając. - Czy ja w ogóle wiem czego chcę? Nie wierzę ,że się w nim zakochuję...nie to nie może być prawda! Podobają mi się dziewczyny! - Myślałem sam do siebie.
- W ogóle jak ty masz na imię? - Zapytałem blondyna który rozpakowywał swoje rzeczy.
- Baekhyun, Byun Baekhyun. - Odpowiedział odwracając się do mnie.- A ty? - Dodał.
- Chanyeol, Park Chanyeol. - odpowiedziałem patrząc się w sufit.
Jego głos... czy ja mam ciarki?
- Wychodzę. Idę na imprezę rozpoczęcia roku. - Powiedziałem oschle.
- Ja zostanę. I tak nie chciałem tam iść.
Trzasnąłem drzwiami bez odpowiedzi. - Muszę poszukać jakiejś dziewczyny... muszę zakochać się w dziewczynie! - pomyślałem. Nie wiedząc co robię poszedłem na imprezę. Fakt o tym iż zakochałem się w chłopaku tak mnie przejął ,że w pośpiechu chciałem zagadać do dziewczyny która zagasiła by moją miłość do Baekhyuna.
                                               Zagadywałem do różnych dziewczyn. Każda odmówiła nawet tańca... nienawidzę życia.... - Pomyślałem.
- Poproszę ,,Zawrót głowy'' - Krzyknąłem do barmana który od razu przyjął moje zamówienie,
- Już się robi - odpowiedział.
Kiedy to wypiłem poczułem się jak by wszystkie moje problemy, złe emocje odeszły.
- Mogę prosić jeszcze 2 takie szklanki? - Odpowiedziałem ledwo przytomny po 3 szklankach ,,Zawrotu głowy'' 
- Jest pan tego pewny? - Zapytał lekko zaniepokojony barman
- Skoro składam zamówienie to jestem pewny nie ?! - Odpowiedziałem zdenerwowany.
Ludzie już rozchodzili się do pokoi ,a ja kończyłem ostatni ,,Zawrót głowy'' barmana już nie było, ludzi też nie, zostałem sam. Nagle zaczęło mi się robić nie dobrze, nie kontaktowałem ze światem.. powietrze było gęste ,a ja chyba spadałem... ostatnie co usłyszałem to - Chanyeol nie! - ten głos był bardzo przyjemny...i... dość znany? 
                                             Chyba się budzę... co się ze mną dzieje..? - Obudziłeś się? - zapytał zaniepokojony Baekhyun. - Tak. - odpowiedziałem bardzo wyraźnie. Czułem ,że jeszcze nie wszystko przeszło. Nadal jestem pijany. 
- Baekhyun muszę Ci coś powiedzieć! - powiedziałem bardzo radośnie wstając z łóżka.
- Nie wstawaj! - Krzyknął.
Nie posłuchałem go, Wstałem i to był błąd. Chwiałem się i przewracałem wszystko dookoła.
- Słuchaj Sehuś nie powtórzę tego drugi raz. Kocham Cię. Podobasz mi się już od rozpoczęcia roku. SŁYSZYSZ?! KOCHAM CIĘ IDIOTO.
- Czyli jednak odwzajemniasz moje uczucia? - powiedział zaskoczony.
- Ty też mnie lubiisz? - odpowiedziałem ,,pijacko zdziwiony''
- Tak. Od tego momentu kiedy pojawiłeś się w tłumie.
Byłem pijany nie wiedziałem co się dzieje. Właśnie się na niego rzuciłem. On spadł na łóżko. Pod presją nie wytrzymałem.
- Chanyeol... - powiedział. - Co ty robisz? - dodał.
- Nie widzisz? - powiedziałem bardzo zadowolony. Przepraszam Baekhyun, muszę. - dodałem.
I tak oto Baekki został bez koszuli.
- Chanyeol przestań... co ty robisz..? Przestań... nie mo... - nie zdążył dokończyć ,ponieważ Chan zaczął go całować. Baekhyun się poddał. Uczucie go przejęło. Był w transie. Nie mógł sprzeciwić się Chanyeolowi. To było zbyt piękne uczucie. W tym momencie ktoś poddał się na dobre zaczął robić to samo. Teraz obydwoje byli w transie, obydwoje odwzajemniali uczucie które rosło z każdym pocałunkiem, muśniętą wargą, czy każdym dotykiem ich umięśnionego ciała. Nie mogli przestać. Razem jeździli palcami po swoich umięśnionych brzuchach obściskując się jak by to nie miało końca. Czas się dłużył...w pewnym momencie pijany Chanyeol zasnął obok Baekhyuna przytulony do niego. 
                                                    Już ranek. Dokładniej 12:30. Budzik Chanyeola zaczął dzwonić. 
- Ym... - powiedział zaspany. - B-BAEKHYUN?! CO TY TU ROBISZ DO CHOLERY JASNEJ?! - Krzyknął w uszy Baekhyuna który spadł z łóżka.
- Jak to co...? Ty nic nie pamiętasz prawda? - zapytał zawiedziony Baekhyun.
- Jak miałbym pamiętać?! Byłem tak pijany...ale chyba nie..
- Tak. Wyznałeś mi miłość ,a potem się na mnie rzuciłeś. - powiedział.
- Nie! Tak nie mogło być! - wykrzyczałem. 
Ubrałem koszulkę i wyszedłem z domu. 
- Gdzie idziesz...? - zapytał zawiedziony.
- Idę się przejść. Przemyśleć to. Nie szukaj mnie jasne?! - Wykrzyczał.
Trzasnąłem drzwiami i wyszedłem. 
                                                  To nie może być prawdą... co ja zrobiłem... powinienem mieć dziewczynę ,nie chłopaka! To jest nienormalne... dlaczego zawsze zakochuję się w ludziach w których nie powinienem się zakochać? I dlaczego to musi być akurat chłopak... ale miłości się nie wybiera... ja go kocham. Chcę być z nim... powinienem? Przecież to jest takie... dziwne...
I tak rozmyślał co ze sobą zrobić. Wrócił do pokoju i zastał tam Baekhyuna który siedział w koncie z głową w kolanach. Kiedy drzwi się otworzyły momentalnie podniósł głowę. 
- Chciałem właśnie iść Cię szukać..już 22.. - powiedział cicho.
- Myślałem o tym wszystkim i... skoro... już no ten... to chciałbym to pamiętać. - powiedział zawstydzony.
- Mówisz ,że chcesz... - zapytał urywając.
- Tak. - odpowiedział nie dając mu dokończyć.
Baekhyun nawet nie wstał ,a Chanyeol rzucił się na niego i przeciągnął go na łóżko siadając na nim zaczął rozpinać mu koszulę. 
- Czy to było konieczne? - Zapytał ironicznie Baekhyun. 
- Siedź cicho. Musiałem ,ok? - odpowiedział.
Zanim się obejrzeli byli już bez koszul. Chanyeol zaczął go obściskiwać i chwytać w ,,nieodpowiednie'' miejsca. Baekhyun któremu oczywiście to nie przeszkadzało tylko wzdychał z podniecenia. W końcu nadeszła kolej na Chanyeol który wzdychał za każdym dotknięciem ustami jego szyi. Sehun chcąc go uciszyć zaczął go całować.
- Tym razem tego nie zapomnę... - powiedział Chanyeol.
- Ja też... - odpowiedział.



wtorek, 24 listopada 2015

,,Przyjaźń ,a może coś więcej?''

                 
           
 * - odnośniki odbiegające od tematu lub zwykłe moje zwrócenie się do was.

                         (Perspektywa Baekhyuna)  Pierwszy dzień szkoły. Nowa szkoła, znajomi może nawet jakieś miłości? To się zobaczy. Jestem już w 1 liceum to nie taki zwykły czas. To czas przykładania się do nauki i pierwszych poważnych zakochań. Chociaż miłość to nie moja bajka ,ale mam nadzieję ,że spotkam kogoś kto mi się spodoba...
                                                           Już wstałem. Na zegarku 5:30 ,a na autobus na 7:00. Kiedy zlazłem z łózka ruszyłem w stronę lodówki. Zrobiłem sobie płatki bo ,przecież co innego mógłbym jeść? Po zjedzeniu śniadania miałem już dość ,ale wstałem od stołu i poszedłem do łazienki. Wyszykowany i ubrany spoglądnąłem na zegarek. - 6:30.. - powiedział do siebie. - Skoro zostało mi trochę czasu przeglądnę facebooka - dodał. Po chwili na wyświetlaczu telefonu zobaczyłem godzinę 6:55 - CHOLERA NIE WYROBIĘ SIĘ! - krzyknął po czym wybiegł z domu.
Dobiegłem na przystanek ledwo przed autobusem ,ale wsiadłem. Jadąc autobusem było tyle ponurych uliczek, ludzi, twarzy... smutno było mi na to patrzeć ,ale już widziałem moją szkołę więc od razu zrobiło mi się lepiej.
Wysiadłem z autobusu. - Jaki wielki budynek! - pomyślałem. Skierowałem się do szkoły. Piękne klasy, nowe ławki, tablice.. czego chcieć więcej? Zaraz zaczną się lekcje. Co mam pierwsze? Geografia... dam radę. Patrzyłem na uczniów wchodzących do klasy... - Mam piękne koleżanki - pomyślałem śmiejąc się. Nagle.. wszedł on...jego czarne włosy przejęły mój umysł ,a oczy doprowadziły do zapomnienia o wszystkim...on był strasznie przystojny..czy taki człowiek naprawdę istnieje? Siedzi ławkę obok kiedy zobaczyłem ,że siada prawie koło mnie... *chodzi o to że Baekhyun siedzi nie od ściany tylko od następnego rzędu a Chanyeol w środkowym rzędzie po stronie Baekhyuna* ogarnęło mnie przerażenie, radość, szczęście i wiele innych emocji. Czyli wszystko w jednym. Zaraz.. czy to możliwe? ZAKOCHAŁEM SIĘ W CHŁOPAKU? Jestem nienormalny? Czy to jakiś żart? Serce co ty mi robisz? Nienawidzę siebie...
Już po lekcjach. Teraz mamy wolne pół godziny. Pójdę na hol główny i zacznę odrabiać zadania..

(Perspektywa Chanyeola) Jakim cudem ja przeżyłem na tych lekcjach?! On cały czas siedział koło mnie... Jego oczy,włosy, ciało... te zarysowania mięśni przez koszulkę.. ah... CHANYEOL OGARNIJ SIĘ! - pomyślałem. - Może zaproszę go na spacer spotkanie jak tacy przyjaciele? Poznamy się i w ogóle... - powiedziałem po cichu. W tym momencie właśnie go zobaczyłem.. siedział i robił zadania.. DOBRA PODCHODZĘ!
- Hej, Baekhyun miałbyś ochotę wybrać się na spacer? Tak żeby lepiej się poznać? - Powiedziałem.
Boże wszystko zjebałem! Jego mina nie wygląda zbyt dobrze... CO JA ZROBIŁEM?!
- J-jasne... to kiedy mielibyśmy się spotkać? - odpowiedział.
Zgodził się? CZY ON NAPRAWDĘ SIĘ ZGODZIŁ? Chanyeol odpowiedz coś!
- Napiszę do ciebie na Line dobra? - odpowiedziałem.
- Okej czekam na wiadomość - odpowiedział z uśmiechem.

(Perspektywa Baekhyuna)
CZY ON MNIE WŁAŚNIE ZAPROSIŁ NA SPOTKANIE? Czy to się stało naprawdę? Wchodzę na line! - pomyślał. 

*screen z ich rozmowy*
        (Perspektywa Baekhyuna)  Dziś jest TEN DZIEŃ. Do spotkania jeszcze 9 godzin... wytrzymam? Zobaczymy. Zaraz idę na matematykę... nie będę skupiony cały dzień...
Już jest po lekcjach ,na zegarku 15:00 do spotkania jeszcze godzina... JADĘ DO DOMU!
*Przepraszam za te przesunięcia czasowe* Jestem już na miejscu. Widzę jak idzie... Jego włosy, oczy, ubrania.. cudo! Podszedł do mnie..
- Cześć! Przepraszam ,że czekałeś... - Powiedział Chanyeol.
- Spokojnie nie czekałem długo. - Odparłem z uśmiechem.
- To co idziemy? - Powiedział.
- Jasne. - Odpowiedziałem.
*W drodze do pobliskiego jeziora*
- Nie boisz się kiedy zobaczą Cię z chłopakiem na spacerze? - Zapytałem.
- A, co mnie obchodzą inni ludzie? Teraz jesteśmy razem tylko ty się teraz liczysz. - Odparł bez zainteresowania.
Czy on może czuć to samo co ja? - Zapytałem samego siebie w myślach.
Gdy dotarliśmy nad jezioro był już zachód słońca...woda była bardzo ciepła.
- Może wejdziemy popływać? - Zapytał Chanyeol.
- Jasne. - Odpowiedziałem z małym zachwytem.
Chanyeol ściągnął koszulkę.. jego abs był tak zarysowany ,że sam wstydziłem się ściągnąć swoją koszulkę...
- To co wchodzimy? - Zapytał.
- Skoro już jesteśmy bez koszulek to chyba tak! - Odpowiedziałem z radością
  
(Perspektywa Chanyeola)   Wow jego abs jest taki wyraźny... czuję ,że zakochuję się w nim coraz szybciej...
- Chodź zanurkujmy! - Krzyknąłem będąc jakieś 5 metrów od niego.
W tym momencie świat zwolnił. Podczas nurkowania *nurkowali na przeciwko siebie* przypadkiem złapałem go za ręce... Wynurzyliśmy się z wody ze złączonymi rękoma... Patrzyliśmy się na siebie przez 2 minuty. Nie mogłem się powstrzymać... Pocałowałem go. Przyciągnąłem do siebie i pocałowałem. Pocałunek był głęboki...czas stanął w miejscu...tylko ja, on, jezioro i nasz złączone usta. Nic więcej nie potrzebowałem w tej chwili.
Przestałem go całować. Musiałem to zrobić... pewnie teraz ucieknie i mnie znienawidzi...
- Baekhyun...ja...
- Nic się nie stało. - odpowiedział urywając moje zdanie.
Wyszliśmy z jeziora ubierając swoje koszuli. Postanowiłem odprowadzić Baekhyuna.
                                   Jesteśmy juz przed jego domem... nie wierzę ,że to zrobiłem...już nigdy się do mnie nie odezwie.
- Baekhyun przepraszam.. - Powiedziałem.
- Naprawdę nic się nie stało.. może wejdziesz do środka? - Zapytał
- Po czymś takim zapraszasz mnie do siebie? - odpowiedziałem ze zdziwieniem.
- Tak. - powiedział krótko i stanowczo.
Wszedłem do jego domu. Duże przestronne mieszkanie z salonem jednym pokojem, kuchnią i łazienką.
- Chciałbyś się czegoś napić? - zapytał.
- Jeżeli to nie kłopot. - Odpowiedziałem.
- Woda na herbatkę już się grzeje. 
Czy on powiedział ,,herbatkę" ? 
(Perspektywa Baekhyuna)  Skoro woda się grzeje to pójdę do niego i pogadam z nim. Ten moment był chyba jednym z najgorszych momentów. Potknąłem się o dywan i upadłem na Chanyeola ,a ten zaś położył się na łóżku pod mną. 
Nie mogłem się oprzeć...tylko on i ja nikt więcej... stało się. Zacząłem rozpinać mu koszule. 
- Przepraszam... - wyszeptałem mu do ucha.
- Nie szkodzi. - odpowiedział parskając śmiechem.
Chanyeol był już bez koszuli i zaczął ściągać moją koszulkę. Nasze abs'y stykały się ze sobą bez żadnych szpar. 
Przesunąłem się na bok i zacząłem jeździć bo jego brzuchu palcem wskazującym.
- Powinniśmy to zrobić? - zapytałem szeptem.
- Jestem w takim stanie ,że pragnę tylko tego. - odpowiedział z podnieceniem. 
Hah - parsknąłem z uśmiechem.
- Kocham Cię Baekhyun... - Szepnął mi do ucha. 
- Ja Ciebie też Chanyeol... - Powiedziałem z podnieconym głosem.
- Zaczynamy? - powiedział Jungkook.
- Pewnie. - odpowiedziałem.
Więc się zaczęło. Jednym delikatnym ruchem wskoczyłem na niego i położyłem mu się na brzuchu nasz twarze... tak blisko...to była najlepsza noc w moim życiu. Najpierw zacząłem delikatnie muskać wargami jego cudna szyję widać ,że już się podniecił.. za śmiałem się. Jungkook chyba już nie wytrzymał presji i wziął w ręce moją twarz i zaczął mnie całować.. To było takie niespodziewane ,ale mimo zaskoczenia nie przestałem. 
- Chanyeol... już mi trochę nie wygodnie...
- Co? Dlaczego? - odpowiedział zdziwiony.
- No wiesz... 
- Ah no tak... przepraszam... - powiedział zażenowanie.
Niestety już do tego doszło. Stanął mu. Nie mogliśmy dalej kontynuować pocalunków. Musiało przejść do czegoś więcej. 
- Baekhyun? Ja to zrobię. - powiedział.
- Jak chcesz drogą wolna. - odpowiedziałem. 
Jednym płynnym ruchem zamieniliśmy swoje miejsca. Teraz to ja byłem podniecony. 
- Baekhyun napewno tego chcesz? - zapytał głosem jak by był już na granicy.
- Pewnie. I tak już nic nas nie powstrzyma. 
Kompletnie zapomniałem o wodze która gotowała się specjalnie na herbate. Teraz już nie chodzi o wodę. Tylko o coś więcej. Miłość po między nami rośnie. 
- Baekhyun zaczynam...
Nie odpowiedziałem nic nie chciałem żeby się rozmyślił. W pewnym sensie mi też sprawiało to przyjemność. 
Jungkook był już w transie. Ja już nie mogłem się dłużej powstrzymywać zacząłem stękać. To było silniejsze od mnie. Przez moje stęki słyszałem jak Jungkook parska śmiechem.
- Zamknij się idioto... możemy się zamienić jak to takie śmieszne.. - ledwo co wypowiedziałem słowa ,ponieważ on dalej to robił. 
- Nie mam nic przeciwko. - odpowiedział zasapany.
Kolejny raz płynnym ruchem zamieniliśmy się miejscami. 
Jungkook już za pierwszym ruchem zaczą jęczeć nie stękać ,a jęczeć. 
Zacząłem się śmiać. 
- Siedź cicho idioto... rób to dalej... - jego słowa były ledwo dosłyszane przez jęki.
Minęło już sporo czasu... znowu zaczęliśmy się całować. Ta noc była długa... jego pocałunki głębokie... mógłbym tak cały czas... 
- Chanyeol... kocham Cię... jesteś najważniejszą osobą na świecie... - szeptałem mu przerywając pocałunki i chyba się zorientował ,że przestałem go całować ponieważ przyciągał moją twarz do jego ust. 
- Ja Ciebie też kocham... jesteś całym światem... - odpowiedział podniecony.
Pocałunki trwały jeszcze chwilę ,ale zauważyłem ze Chanyeol był już śpiący. Zszedłem z niego gładkim ruchem i patrząc na niego z boku jeździłem palcem po jego absie. W pewnym momencie sam zasnąłem. 
Rano obudziliśmy się w tym samym momencie. 
- Chanyeol... 
- Ja Ciebie też. - przerwał mi zaspanym głosem.






To już niestety (lub stety) koniec. Mam nadzieję ,że się wam podobało. To było moje pierwsze yaoi więc nie spodziewajcie się dużo. Dziękuję za przeczytanie.